kliknij, aby powiększyć i przeczytać "FAKTY SUPRAŚLA"

www.jozef-filonowicz.republika.pl

STOWARZYSZENIE OBRONA PRAW CZŁOWIEKA - SUPRAŚL PRZEWODNICZĄCY ZARZĄDU - JÓZEF FIŁONOWICZ: tel. (085) 710 82 00; tel. kom. 0608 054 653

"jako organizacja społeczna, ma obowiązek statutowy czuwać nad praworządnością i ścigać wszelkie naruszenia i przypadki łamania prawa przez władzę samorządową"

kliknij, aby powiększyć artykuł

kliknij, aby powiększyć artykuł

O G Ł O S Z E N I E aktualizacja-20.12.09

W dniu 4 listopada 2009r Sąd Okręgowy w Białymstoku unieważnił wybory uzupełniające z 31 maja 2009r do Rady Miejskiej w Supraślu, po Proteście z 12.06.2009 Komitetu Wyborczego Stowarzyszenia OBRONA PRAW CZŁOWIEKA, zrzeszająca tylko bezpartyjnych.

Protest dotyczył fałszywej oceny ważności głosów i ważności kart do głosowania.

Udało mi się wykryć drugie fałszerstwo w gminie Supraśl.

Pierwsze kilka lat wcześniej – sfałszowanie uchwały Zarządu Miasta w sprawie utraty 30 tys.zł dotacji, od Ministra Finansów, przeznaczonej na pomoce naukowe dzieciom (doprowadziłem wszystkich do Sądu i był wyrok skazujący). Drugie teraz – sfałszowanie kart do głosowania i wyników głosowania, o czym w Polsce nie słyszano, chyba że na Białorusi skąd pochodzi burmistrz. Minister Sprawiedliwości polecił śledztwo Prokuraturze Okręgowej w innym województwie.

Dla mego kontrkandydata, kilkanaście głosów nieważnych uznano za ważne i dlatego wygrał 3 głosami, a mnie niesłusznie unieważniono 13 głosów. Przewodniczącą komisji była dyrektorka szkoły ze wsi O. wyznaczona przez mego kontrkandydata. Sąd unieważnił wybory tylko z powodu nieważności kart do głosowania, a to za mało, gdyż sfałszowano też wyniki głosowania. NAJWAŻNIEJSZA JEST WAŻNOŚĆ GŁOSÓW I OCZYWISTA WOLA WYBORCÓW, czego sąd nie chciał rozpatrzyć, dlatego zaskarżę do Strasburga, z art.13 i 14 KONWENCJI, i wygram. W myśl art. 116 Ordynacji Wyborczej :“Nieważne są karty do głosowania inne niż urzędowo ustalone”

Od 20 lat Urzędnik, Pełnomocnik wyborczy burmistrza, Marian B. przyznał się policjantowi do redagowania kart, chociaż nie miał prawa niczego zmieniać w obowiązującym z 2006r, urzędowym, gotowym wzorze kart. Czy Kto go do tego namówił ? Burmistrz zgodnie z art. 23 ust. 2 Ordynacji wyborczej w ramach obsługi administracyjnej, wykonuje karty do głosowania oraz dostarcza obwodowym komisjom wyborczym. Sfałszowanie zastosowanej karty do głosowania polega na sfabrykowaniu sprzecznie z drukiem urzędowym prostokącika 2,5mmX3,5mm o krawędzi włosa zamiast wytłuszczonego kwadratu, a więc przekręt, gdyż nikt i nigdy w Polsce nie odważył się zastosować 5 razy mniejszego prostokącika zamiast tłustego kwadratu.

CZY MIELI INTERES utrudnienia głosowania ludziom starszym i słabiej widzącym, którzy w większości głosowali na mnie z racji moich wielu dokonań, i wygranych dla ludzi, spraw z burmistrzem. Poza tym burmistrz jako członek PO, zlikwidował odwieczny lokal wyborczy Okręgu Nr 2, między dwoma kościołami, by zniechęcić do głosowania na mnie ludzi starszych, w lokalu Okręgu Nr 1, odległym ok. 800m dalej i to pod górkę. Wybory, czyli głosowanie wyborców z Okręgu Nr 2 przeprowadzono na terenie Okręgu Nr 1, co jest sprzeczne z Ordynacją Wyborczą (art.30).Wpłynął na wynik głosowania

Nie było potrzeby, ani możliwości fałszowania karty wyborczej tydzień później 7 czerwca 2009r w wyborach do Euro Parlamentu. Dlatego karta była zgodna z drukiem urzędowym tj. miała duży wytłuszczony kwadrat, dwukrotnie większy od nazwiska, pomimo 10-ciu nazwisk kandydatów na jednej liście.

W Supraślu był tylko jeden kandydat na liście, więc wolnego miejsca było bardzo dużo.

Prosiłem Sąd o nie unieważnianie wyborów lecz o uznanie głosów za ważne wszystkim kandydatom, zgodnie z wolą wyborców, zgodnie z Polską i Europejską Ordynacją. Sąd odmówił. Postanowienie Sądu Okręgowego, chociaż nie brał udziału w procesie, zaskarżył Komisarz wyborczy, który wbrew prawu, dopuścił do głosowania karty niezgodne z drukiem urzędowym. Zaskarżyła też, radczyni prawna Gminy Supraśl, jako bezprawny pełnomocnik p-cej komisji, która reprezentowała Komitet Wyborczy mego kontrkandydata, któremu zaliczyła głosy nieważne jako ważne. Burmistrz chciał by podległa mu radczyni wybroniła w sądzie apelacyjnym, sfałszowane karty i wyniki głosowania, bym nie był radnym. Burmistrz niczym “Łukaszenka” niszczy opozycjonistów i ma interes z b. wielu powodów, bym nie był radnym. M.in. wstrzymałem w Karakulach budowę fabryki brata i chcę zabrać mu 6ha wysuszonych łąk na działki (nawet po 100zł tj. 6mln.zł), historycznego systemu wodnego Supraśla, który jest obiektem zabytkowym.

Ponieważ prawo zabrania sprawdzania ważności głosów i sąd nie chce sprawdzać, a 30 dni po wyborach karty i protokóły są niszczone, by nikt i nigdy nie był w stanie wykryć fałszerstwa, to tylko wójt idiota nie fałszowałby wyborów. Zastanawiam się czy wszyscy kandydaci z Komitetu Wyborczego burmistrza są radnymi z fałszerstwa czy też nie, gdyż tego nie sprawdzałem. Sąd mógł ustawowo rozpatrzyć protest wyborczy w ciągu miesiąca, a rozstrzygnął z 5 –co miesięczną zwłoką. Dlaczego? Przypuszczam, że chodziło o niedopuszczenie do wyborów, gdyż pół roku przed zakończeniem kadencji, wyborów nie przeprowadza się.

Polecam na portalu Onet : http://jozef-filonowicz.blog.onet.pl/ www.jozef-filonowicz.republika.pl

kliknij, aby powiększyć artykuł

kliknij, aby powiększyć artykuł

NASZ WSPÓLNY KANDYDAT NA Radnego Supraśla JÓZEF FIŁONOWICZ REKOMENDOWANY PRZEZ KW OBRONA PRAW CZŁOWIEKA LISTA NR 1

Mieszkaniec Supraśla od 1950r. W Supraślu ukończył Szkołę Podstawową i Technikum Mechanizacji Rolnictwa, następnie studia pedagogiczne (był nauczycielem, dyrektorem szkoły i wizytatorem) oraz studia techniczne (jako inżynier pracował wyłącznie na kierowniczych stanowiskach).

Do dzisiaj uprawia czynnie sport. Bezpartyjny. Emeryt. Radny kadencji 2002-2006.

Pomaga ludziom we wszystkich sprawach urzędowych i sądowych. Ma wiele konkretnych dokonań, wymiernych finansowo dla mieszkańców Supraśla i kilku wsi naszej gminy.

Od 30 lat dał się poznać jako osoba kompetentna, rzetelna, uczciwa i odpowiedzialna. Sprawując funkcję, poprzednio przewodniczącego Stowarzyszenia “Inicjatywa Społeczna”, a obecnie OBRONA PRAW CZŁOWIEKA, kieruje się przede wszystkim dobrem mieszkańców. Niezwykle ofiarnie i z dużym poświęceniem angażuje się w rozwiązywanie problemów ludzi potrzebujących pomocy, wykorzystując przy tym szeroką wiedzę doświadczonego społecznika.

Jest działaczem wszechstronnym, znającym w podstawowym zakresie prawo: karne, cywilne, administracyjne, samorządowe i doskonale je stosuje w obronie pokrzywdzonych. Udziela wszelkich porad prawnych.

Dzięki temu wszyscy ludzie pokrzywdzeni przez władzę – uzyskali wiele niezbędnych wyjaśnień i wskazówek, aby nie ponosili strat z powodu nieznajomości prawa (art.9kpa) w sprawach, które ich dotyczą, a są związane z urzędami.

Wygrał im już dziewięć spraw, a w toku są dalsze. Między innymi prowadzi sprawę o odzyskanie gospodarstwa rolnego bezprawnie zawłaszczonego na rzecz Skarbu Państwa, na podstawie sfałszowanych dokumentów.

Upór, waleczność i wytrwałość oraz niezmienna troska o wspólne dobro i ochronę słusznego interesu obywateli - widoczne są w jego pracy społecznej.

Józef Fiłonowicz–nasz kandydat na radnego, pozycja Nr1,Lista Nr1-swoim poświęceniem i dzięki uprawnieniom naszej organizacji, przynosi niepodważalne korzyści dla ludzi.

1. Napisałem Kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie dla mieszkańców wsi Ogrodniczki dotyczącą wyroku WSA w Białymstoku z dnia 6 marca 2007r sygn.IISA/Bk 26/07, w sprawie uchwały Rady Miejskiej w Supraślu z dnia 13.10.2004r, o projektowaniu działek budowlanych przy ul. Brzozowej w Ogrodniczkach.

Wygrałem sprawę. Wyrok z dnia 13.11.2007r sygn. II OSK 854/07 Burmistrz musi poprawić projekt, gdyż Sąd oddalił jego odwołanie. Wszystkie decyzje dyskryminujące i krzywdzące właścicieli w/w działek - zostały uchylone.

2 Zaskarżyłem do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku uchwałę Rady Miejskiej w Supraślu z dnia 27.11.2004r o bezprawnym wyrzuceniu działek z projektu planu przy ulicy Jeziornej w Ogrodniczkach, których niepokorni właściciele pisali skargi na burmistrza. Wygrałem sprawę. Wyrok z dn. 19.01.2006rsygn. II SA/Bk 322/05 Burmistrz musi poprawić projekt, włączyć działki z powrotem do projektu.

3. Napisałem Skargę do WSA na prośbę i w imieniu dużej grupy mieszkańców Ogrodniczek, opisanych powyżej w pkt.2. Skarga do WSA, była na burmistrza i radę za przetrzymanie przez ok. pół roku, zamiast wysłania do WSA - zaskarżenia uchwały rady z dn.13.10.2004r o wyrzuceniu ich działek z projektu planu.

Wygrałem sprawę. Wyrok z dn. 11.04.2006r sygn.II SA/Bk 171/05 . Sąd zasądził od Rady Miejskiej jako organu, a nie od radnych, grzywnę 4 tys. zł z tytułu nieterminowego przekazania do Sądu skargi na uchwałę Rady Miejskiej w Supraślu z dnia 13 października 2004 nr.XXII/212/04 w przedmiocie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Skargę przyjął burmistrz. i on obowiązany był do dopilnowania terminowego jej wysłania.

4. W 2005r-Wygrałem sprawę o największym wymiarze i największej wadze dla rodzinnego interesu braci Grygienczów, którzy chodzili po wsi i przekonywali ludzi by się zgodzili na budowę fabryki przetwórstwa drobiowego z wędzarnią i oczyszczalnią ścieków tłustych w we wsi Karakule. 305 mieszkańców Karakul złożyło do mnie skargę i prośbę z podpisami o udzielenie im pomocy, ponieważ sami przez trzy lata walczyli i przegrali z Grygienczami. Udało im się pozałatwiać wszystkie pozwolenia i Jerzy G. rozpoczął budowę. Jednak udało mi się przy pomocy Samorządowego Kolegium unieważnić decyzję budowy fabryki.

SKO stwierdziło tę nieważność w Decyzji z dn. 12 września 2005r sygn.409,199/B-14/XVII/05 Wówczas uratowałem mieszkańców Karakul od dymu i smrodu (wyrób wędlin i wędzarnia - 7 ton tygodniowo) oraz skażenia środowiska, gdyż ścieki miały spływać za pośrednictwem rowu melioracyjnego do rzeczki.

5. Wygrałem również sprawę (czerwiec 2006) budowy linii energetycznej 15 tys. Volt po cudzych gruntach, ale do fabryki M.J.Grygienczów. Jerzy Grygiencz siedząc obok brata Wiktora Grygiencza, na zebraniu publicznym w Karakulach oświadczył, iż rezygnuje z budowy fabryki, gdyż nie chce żyć i pracować wśród wrogów. Oczywiście kłamał, ponieważ zaskarżył oba wyroki do Warszawy. Sprawa w toku i występuję w niej jako strona. Takie prawo przyznało mi Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Białymstoku Postanowieniem z dnia 18.11.2005r

6. W 2004r - wygrałem dla mieszkańca Supraśla, Leonarda K., sprawę w Sądzie Rejonowym w Białymstoku o zwrot tysiąca złotych opłaty adiacenckiej dot. kanalizacji. Burmistrz Grygiencz, sam, bez Sądu nie chciał zwrócić.

7. Napisałem Wniosek innemu mieszkańcowi Supraśla (Romanowicz), do Burmistrza o zwrot tysiąca złotych , również opłat adiacenckich. Temu Panu oddał bez sądu.

8. Zaskarżyłem wszystkie decyzje burmistrza Grygiencza do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Białymstoku, o zapłatę nienależnych opłat adiacenckich, średnio po 2 tys.zł, za rzekome wybudowanie odcinka drogi (w istocie tylko modernizacja ulicy Piłsudskiego w Supraślu- asfalt). Wygrałem dla mieszkańców tej ulicy , po 2 tys. dla każdego na tym odcinku. Burmistrz Grygiencz nie miał prawa żądania jakichkolwiek opłat adiacenckich w tym przypadku.

9. Wygrałem, już na początku kadencji, dwie sprawy z grupą radnych Rady Miejskiej, głosujących przeciw mojej przynależności do komisji architektury. Podejrzewam ,że burmistrz ich przekonał, by głosowali przeciwko mojej przynależności do Komisji Architektury, gdyż burmistrz słyszał jak architekt Robert Łucka, publicznie na sesji rady oświadczył, że chyba nikt lepiej od pana Józefa nie zna przepisów ustawowych. Pewnie obawiał się mojej znajomości prawa. Zaskarżyłem tę uchwałę do WSA i wygrałem. Sąd, w uzasadnieniu wyroku stwierdził, iż : w przypadku, gdy jest pogwałcone prawo równości, a radny jest dyskryminowany i szykanowany przez radę, sąd ma prawo udzielić mu ochrony prawnej. Jednak oni, pomimo tak oczywistego prawa i wyroku, zignorowali prawo i wyrok, i odwołali się do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie, gdzie też przegrali, narażając podatników na stratę z tytułu kosztów sądowych. NSA oddalił Kasację Rady Miejskiej i utrzymał w mocy wyrok białostockiego Sądu (WSA). Nie było żadnego powodu prawnego pozbawiania mnie należnego mi prawa przynależności do komisji architektury, w której mogłem owocnie pracowałem dopiero po w/w wyroku NSA, do końca kadencji. Najbardziej zależało burmistrzowi na niedopuszczeniu mnie do komisji architektury, abym nie wiedział o jego Decyzjach, które nie są poruszane na forum Rady.

10. Po dwuletnim zmaganiu z różnymi Prokuraturami, umarzającymi śledztwa, nie będąc stroną ani pokrzywdzonym, udało mi się w końcu doprowadzić cały poprzedni samorząd przed wysoki Sąd. Burmistrza, skarbnika i 6 członków zarządu, Sąd ukarał grzywną za sfałszowanie uchwały w sprawie 30 tys.zł od Ministra Finansów na pomoce naukowe dzieciom. Pieniądze zamiast na pomoce naukowe wydano na zupełnie inny cel. Sąd Okręgowy wprawdzie uchylił wyrok bez merytorycznego rozpatrzenia sprawy, ale nikogo nie uniewinnił.

WYGRANE SPRAWY WYSOKIEJ RANGI SPOŁECZNEJ

KOMENTARZ JOZEFA FIŁONOWICZA - STOWARZYSZENIE OBRONA PRAW CZŁOWIEKA :

Moje dokonania : 1.Doprowadziłem przed wysoki Sąd cały poprzedni samorząd (8 osób), gdyż rada zataiła fakt przestępstwa. Wszyscy zostali skazani za sfałszowanie uchwały zarządu. 30 tys.zł od Ministra Finansów miało pójść na pomoce naukowe szkole, a poszło na co innego. Trzeba było się rozliczyć i dlatego sfałszowano uchwałę. 2. Na prośbę 300 mieszkańców Karkul unieważniłem przy pomocy SKO, decyzję o budowie fabryki przetwórstwa drobiowego- Jerzego Grygiencza (brata burmistrza)z wędzarnią i oczyszczalnią ścieków 3 Unieważniłem przy pomocy SKO decyzję o budowie linii energetycznej wysokiego napięcia do tej fabryki. 4.Wygrałem 2 sprawy z radą : zgodnie z moim twierdzeniem, sąd uchylił uchwałę rady o katakumbach, które Grygiencz sam obowiązany był rozstrzygnąć, ale nie chciał się narazić. Teraz, za 5 tys. zł wynajął adwokata by zabrać klasztorowi katakumby. - Wywalczyłem przy pomocy sądu przynależność do komisji architektury - bali się mnie i bezprawnie blokowali mi dostęp do pracy społecznej.5. Na prośbę mieszkańców Ogrodniczek zaskarżyłem do Sądu, uchwałę rady o wyrzuceniu ich działek z projektu jako akt zemsty burmistrza za napisanie na niego skargi. Wygraliśmy sprawę: 6. . Zaskarżyłem do Sądu w Warszawie (NSA) decyzję Grygiencza o oddaniu 500 tys.zł dla Jego Elektrocieplowni, jako rzekomą nadpłatę podatku 7. Na moja interwencję jest szalet publiczny w Supraślu. 8.Na moją interwencję 16 dzieci ma stypendia - nie jak ukartowali 8 dzieci. 9.Pisałem ludziom odwołania. Uchyliłem opłaty adiacenckie wymyślone przez burmistrza (po 2 tys. zł). Spowodowałem też obniżenie o połowę podatku od nieruchomości za użytkowanie wieczyste.10. Ludzie, chociaż trochę wiedzą, co się dzieje w gminie, ale nie jestem w stanie o wszystkich problemach napisać Radny - Józef Fiłonowicz

KOMENTARZ JOZEFA FIŁONOWICZA - STOWARZYSZENIE OBRONA PRAW CZŁOWIEKA : Pracowałem dla dobra mieszkańców Supraśla przez 20 lat. Od 1996r projektowano szeregowe, w środku zabytkowej architektury Supraśla, tzw. osiedle Waryńskiego. Udało mi się obalić ten projekt i uratować miasto od zeszpecenia. Doprowadziłem do remontu ul. Nowy Świat (KZK,PKS). Za to 30 czerwca 2006, podjęto, kolejną uchwałę mającą na celu uniemożliwienie mi efektywnej pracy dla dobra mieszkańców całej gminy. Art. 21.1 Ustawy samorządowej, nie daje uprawnień radzie do wyrzucania radnego z komisji, który zaskarża uchwały rady do sądu i wszystkiewygrywa. Wyrzucenie mnie z komisji infrastruktury a nie oświaty, do której również należę, jest odwetem burmistrza, jako autora uchwał i radnych, jego popleczników, świadomie głosujących przeciw prawu, wyrokom i ludziom, za :

1. Ukaranie rady grzywną 4 tys.zł, przez WSA w Białymstoku, za przetrzymanie ok. pół roku skargi do Sądu mieszkańców Ogrodniczek w sprawie wrogiego projektowania na ich gruntach (wyrzucenie ich z projektu za napisanie skargi na burmistrza). Skargę do Sądu o ukaranie rady i zaskarżenie projektu planu napisałem na pisemną prośbę dużej grupy mieszkańców Ogrodniczek.

2. Wygranie sprawy w sprawie w/w projektu planu Ogrodniczek - sąd uwzględnił skargę i nakazał poprawić projekt (zmienić przeznaczenie z rolnych na budowlane).

3. Wygranie sprawy o największym wymiarze największej wadze dla rodzinnego interesu burmistrza Grygiencza z bratem Jerzym Grygienczem tj. unieważnienie przez Sąd decyzji zabudowy fabryki przetwórstwa drobiowego we wsi Karakule. 305 mieszkańców Karakul złożyło podpisy z prośbą o udzielenie im pomocy, ponieważ sami przez trzy lata walczyli i przegrali, gdyż Grygienczowie mimo to, pozałatwiali wszystkie pozwolenia na budowę.

4. Wygranie również sprawy (czerwiec 2006) w sprawie budowy linii energetycznej 15 tys. Volt specjalnie do tej fabryki Grygienczów, ale po cudzych gruntach. Sąd unieważnił decyzję zabudowy.

5. Wygranie na początku kadencji, dwóch spraw w WSA i NSA po odwołaniu się rady, w sprawie przynależności mojej do komisji infrastruktury. Sąd w uzasadnieniu wyroku stwierdził, iż w przypadku, gdy jest pogwałcone prawo równości, a radny jest dyskryminowany i szykanowany, sąd ma prawo udzielić mu ochrony prawnej. Unieważnił dyskryminującą mnie uchwałę, pozbawiającą mnie prawa przynależności do komisji infrastruktury. Nie ma żadnych powodów prawnych pozbawiania mnie należnego mi prawa przynależności do komisji, w której owocnie pracowałem prawie przez całą kadencję. Dlatego też, Wojewoda 4 sierpnia 2006r, unieważnił uchwałę rady z 30 czerwca 2006r, wyrzucającą mnie z komisji.

Ponadto wygrałem wszystkie sprawy dla mieszkańców Supraśla z ulicy Wczasowej i Piłsudskiego, którzy zwrócili się do mnie o pomoc w unieważnienie decyzji burmistrza nakładającej na nich zapłacenie haraczu około 2 tys. zł każdy, za rzekome wybudowanie im ulicy i co za tym idzie wniesienie opłaty adiacenckiej. SKO uznało skargi z mojej kancelarii za słuszne i unieważniło wszystkie decyzje burmistrza. Nie ma miejsca do opisania wszystkich spraw, a jest ich trochę więcej. Można o innych sprawach poczytać na stronie internetowej : www.inicjatywa-spoleczna.free.pl Józef Fiłonowicz

Józef Fiłonowicz - radny i mieszkaniec Supraśla doprowadził do oskarżenia całego poprzedniego zarządu miasta - za sfałszowanie uchwały będzie odpowiadać dziewięć osób KURIER PORANNY 19.12.2002 r.

kliknij, aby powiększyć i przeczytać artykuł

Władza fałszowała dokumenty

Cały zarząd Supraśla poprzedniej kadencji stanie przed sądem za fałszowanie uchwał. W sumie oskarżonych jest dziewięć osób. Prawdopodobnie będzie to pierwszy w Polsce proces, w czasie którego prokurator przedstawi zarzuty wszystkim członkom zarządu miasta.

Prokuratorowi zajęło ponad rok postawienie wszystkich przed sądem. Najpierw - w styczniu - oskarżył burmistrza Marka Sz., skarbnika gminy i byłego przewodniczącego Rady Miejskiej. Zarzucił im, że sfałszowali uchwałę i namawiali do niszczenia dokumentów. Wtedy zdecydował, że pozostali członkowie zarządu miasta nie wiedzieli o niczym i w dobrej wierze złożyli swoje podpisy. Teraz prokurator zmienił zdanie - w grudniu do sądu rejonowego w Białymstoku wpłynął akt oskarżenia przeciwko pozostałym członkom Zarządu. W ten sposób za fałszerstwo odpowiada już cały poprzedni zarząd gminy.

Co się stało

Grudzień 2000 roku. Supraski samorząd dostaje 30 tysięcy złotych od rządu na wyposażenie miejscowego gimnazjum. Większość pieniędzy jednak nigdy nie dotarła do tej szkoły. Zgodnie z ustaleniami prokuratora wyremontowano za nie dwie szkoły podstawowe - w Sobolewie i Supraślu.

Tak bowiem, wbrew prawu, zdecydował burmistrz z całym zarządem. 28 grudnia wszyscy podpisali się pod odpowiednią uchwałą.

To, co się potem działo, przypomina film kryminalny. Wkrótce wyszło bowiem, ze samorządowcy mogą odpowiadać za złamanie dyscypliny budżetowej. Zdecydowali więc, że lepiej będzie ukryć całą sprawę.

Podpisz się raz jeszcze

Dlatego kilka miesięcy później wyrzucili oryginalną uchwałę do kosza, a w jej miejsce wpięli nową - o zupełnie innej treści, ale za to z tym samym numerem i datą wydania. Wszyscy oskarżeni podpisali się pod nowym dokumentem, a prokurator twierdzi, że wiedzieli o fałszerstwie. Wtedy jednak wydawało się, że przestępstwo nigdy nie wyjdzie na jaw.

Jednak dyrektor gimnazjum zdążył - przed zniszczeniem - skserować oryginalną uchwałę zarządu. To teraz koronny argument przeciwko byłym członkom zarządu. Kiedy rozpocznie się ich proces, nie wiadomo.

Uparty mieszkaniec

To, że w ogóle zostali oskarżeni, jest zasługą Józefa Fiłonowicza, mieszkańca Supraśla. To on w styczniu, gdy prokurator umorzył sprawę przeciwko sześciu członkom zarządu, złożył zażalenie. Kolejno odrzucały je wszystkie białostockie prokuratury, więc mężczyzna poskarżył się Ministerstwu Sprawiedliwości. Dopiero od tego czasu sprawa nabrała tempa.

- Gdyby nie mój upór, sześciu panów na "K" (od tej litery zaczynają się wszystkie nazwiska oskarżonych - red.) nie odpowiedziałoby za nic - mówi Fiłonowicz.

To on również powiadomił prokuraturę, gdy fałszerstwo wyszło na jaw. Rada Miejska bowiem zdecydowała, że nie trzeba zawiadamiać organów ścigania.

Gmina zapłaci

Gmina Supraśl przegrała wszystkie procesy w sprawie sprzedaży miejskiej plaży w tym mieście. Były burmistrz Marek Sz. prosił jeszcze Sąd Najwyższy o kasację. Przed tygodniem sędziowie ją odrzucili - przyznając tym samym, że gmina popełniła karygodny błąd.

Dwa lata temu właściciel dużej białostockiej firmy kupił plażę w Supraślu. Inwestycja okazała się nietrafiona, bo mimo że mężczyzna zapłacił za teren wraz z kapitanatem, nic z budynkiem nie mógł zrobić. Już po podpisaniu umowy stało się jasne, że nie cały budynek stoi na jego gruncie. Część należy do sąsiada.

Inwestor, który wydał na plażę 140 tysięcy złotych, zażądał zwrotu pieniędzy, ale władze gminy się na to nie zgadzały. Pozwał więc ich do sądu. Sąd przyznał mu rację i gmina musi teraz oddać pieniądze wraz z odsetkami. Szacunkowe dane mówią, że Supraśl będzie musiał zapłacić prawie 170 tysięcy złotych, z czego prawie 40 tys. - to koszty procesów.

Kto to zapłaci? - Gmina, czyli my wszyscy - mówi Wiktor Grygiencz, nowy burmistrz Supraśla. Decyzja została podjęta wprawdzie przez Zarząd, ale zaakceptowała ją Rada Miasta. Winnych więc nie ma.

Przepadli w wyborach

Niemal wszyscy członkowie poprzedniego zarządu miasta przepadli w wyborach samorządowych. Jedynie jeden - Tadeusz K. został radnym. Jeśli zostanie skazany prawomocnym wyrokiem, będzie musiał złożyć mandat.

  KOMENTARZ JOZEFA FIŁONOWICZA - STOWARZYSZENIE OBRONA PRAW CZŁOWIEKA : To STOWARZYSZENIE OBRONA PRAW CZŁOWIEKA doprowadziło przed wysoki Sąd, tego w środku z grzywą i wąsami. Dogadał się z Grygienczem, wydał bezprawnie decyzję o warunkach zabudowy dla Jerzego Grygiencza, na budowę przetwórni drobiu z :

- dużą wędzarnią, - oczyszczaniem ścieków tłustych na zewnątrz (osadniki i seperatory tłuszczu),

- odprowadzeniem wód deszczowych z dojazdów, placów manewrowych i miejsc parkingowych poprzez osadnik do rowu przydrożnego, następnie melioracyjnego i do rzeczki w Karakułach i do rzeki Supraśl. Będzie przez cały rok emisja gazów i pyłów z procesu wędzenia (wynikająca ze spalania zrębków i oraz gazu w palnikach komór wędzarniczych. Tak jest napisane w dokumentach.

Marek Sz., były burmistrz Supraśla i (już) były radny, skazany za fałszowanie dokumentów na karę grzywny

kliknij, aby powiększyć i przeczytać artykuł

GAZETA WSPÓŁCZESNA * PIĄTEK - NIEDZIELA, 21-23 MAJA 2004 *

SUPRAŚL. Kilka milionów złotych może zarobić Wiktor Grygiencz, burmistrz Supraśla. Posiada działkę rolną o powierzchni 6 hektarów nad rzeką Supraśl i chce ją zamienić na kilka innych, położonych również na terenie jego gminy, tyle że budowlanych - w okolicach miejscowości Karakule, Sowlany i Ciasne. Według naszych informacji cena 1 mkw. w tych okolicach wynosi od 60-80 zł za mkw.

Pokazujący działkę burmistrza radny Józef Fiłonowicz (z prawej) twierdzi, że Wiktor Grygiencz planuje ubić niezły interes. Bur- mistrz Supraśla (z lewej) oponuje. Uważa, że zamiana działki na tereny pod Białymstokiem była tylko propozycją. Jego zdaniem, Fiłonowicz robi sensację z byle czego. Fot : A. Zgiet, P.NiemczynowiczG. Współczesna 21V2004

Tereny należące do burmistrza są potrzebne gminie, bo radni planują wybudowanie zbiornika małej retencji. Burmistrz nie zaprzecza, że rozmowy na temat działek pojawiały się kilkakrotnie podczas sesji.

- Zbiornik miałby powstać na części gruntów, które należą do mnie - mówi Wiktor Grygiencz. - Wspomniałem, że najlepiej byłoby zamienić działkę, która posiadam nad rzeką, bo gdybym zaczął sprzedawać ją gminie, to zaraz ktoś by powiedział, że za dużo wziąłem. Zresztą z tego co wiem, nie mam prawa sprzedawać gminie swojej działki. Mam związane ręce.

Sprawdziliśmy - wybudowanie zbiornika małej retencji jest przewidziane na lata 2005-2008 w wieloletnim planie inwestycyjnym gminy Supraśl. Obecna działka burmistrza jest położona na obrzeżach Supraśla. W oświadczeniu majątkowym Wiktora Grygiencza jej wartość oszacowana jest na 40 tys. zł.

- Burmistrz sam zaproponował, żeby zamienić ten teren. Ale na jaki? Położony w okolicach miejscowości Karakule, Ciasne i Sowlany. To są również tereny gminy - mówi Józef Fiłonowicz, radny gminy - Tylko nikt nie myśli, że burmistrz chce ubić interes. Bo tam metr kwadratowy jest o wiele droższy.

- Gmina prawie nie ma działek. Jedyne tereny to właśnie te okolice - mówi Grygiencz. - Ale ja nie zmuszam rady do podejmowania takiej decyzji.

Zgodnie z prawem, to radni decydują o własności działek należących do gminy. To właśnie oni mogą więc pozwolić burmistrzowi zamienić jego 6 hektarów nad rzeką Supraśl na "złote" hektary w Karakulach, Ciasnem i Sowlanach.

- Mogę tego nie zamieniać. To jest moje i nikt mi tego nie odbierze. A pan Fiłonowicz szuka sensacji. Już dawno mówił, że zostanie burmistrzem i jak widać swoim postępowaniem próbuje mnie oczernić. Jeszcze raz powtarzam, ja mogę tych działek nie zamieniać - denerwuje się Wiktor Grygiencz.

Radny Supraśla Jerzy Berendt twierdzi, że burmistrz z niewiadomych przyczyn blokuje budowę zbiornika.

- Rozpoczęcie tej inwestycji jest planowane na przyszły rok. Mamy sporządzoną dokumentację. A burmistrz odkłada jakiekolwiek działania - mówi Jerzy Berendt.

Za chwilę dodaje: - Nie wyobrażam sobie, żeby burmistrz mógł zamienić działki, które posiada na tych bagnach, na inne pod Białymstokiem o podobnej powierzchni. Jest zresztą uchwała kompetencyjna z 1999 roku, która mówi, że przy zamianie nie bierze się pod uwagę powierzchni działek, ale jej wartość - podsumowuje Jerzy Berendt.

 

  KOMENTARZ JOZEFA FIŁONOWICZA - STOWARZYSZENIE OBRONA PRAW CZŁOWIEKA : "lekko przyszło, lekko poszło". Niezłote 6 hektary były własnością gminy i powinny nadal być jej własnością bez płacenia burmistrzowi, który przecież nie zapłacił za to bagno 40 tys. zł. Trzeba zapobiec zbiciu interesu kosztem straty gminy. Miliony na wyrównanie strat, potrzebne są gminie nie burmistrzowi. Powinien honorowo zwrócić.

Burmistrz i jego rodzinny interes

Biznesmen Jerzy Grygiencz, złożył 14.08.2002r wniosek o ustalenie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu dla rozbioru i przetwórstwa drobiu. 17 września 2002r Decyzję sfabrykował ówczesny burmistrz Szutko. Dogadał się z Grygienczem przed końcem kadencji i dlatego zignorował ustalenia planu, wydając decyzję na gruntach rolnych ornych i użytkach zielonych. J. Grygiencz złożył także wniosek do Starostwa o sporządzenie raportu oddziaływania przetwórni drobiu na środowisko w KARAKULACH

Dlatego zajął stanowisko w tej sprawie Powiatowy Inspektor Sanitarny w Postanowieniu z dnia 17.04.2003r, stwierdzającym obowiązek sporządzenia raportu oddziaływania wytwórni na Środowisko alarmował: "W procesach produkcyjnych będą wytwarzane odpady z przygotowania surowca, oraz opakowań po przyprawach, będą powstawały ścieki pochodzące z mycia surowców i urządzeń będzie również następowała emisja do powietrza gazów pochodzących z procesu wędzenia.

Przedsięwzięcie (czyli zakład), zostało zaliczone do inwestycji mogących pogorszyć stan środowiska i zakwalifikowane do sporządzenia raportu o oddziaływania na środowisko. Inspektor
stwierdza, że planowane przedsięwzięcie może w znaczący sposób wpłynąć na środowisko, w tym na zdrowie ludzi.
Nie oczekiwał takiego stanowiska i dlatego po nim wycofał w/w wniosek.

Pomimo posiadania tego ostrzeżenia o możliwości skażenia środowiska, burmistrz Wiktor Grygiencz wraz z biznesmenem bratem Jerzym Grygienczem. chodzili po wsi Karakule i przekonywali ludzi, że przetwórnia nie będzie szkodliwie wpływać na środowisko i zdrowie ludzi, co jest sprzeczne z w/w uzasadnieniem Inspektora Sanitarnego. Mimo to jest raport, który mówi o szkodliwym oddziaływaniu tylko w obrębie zakładu. Kto w to wierzy ?

Zaangażowanie osobiste burmistrza, świadczy o rodzinnym biznesie, gdyż wcześniej ziemia ta - 2,35 ha - Nr.geod.1506/2 , była też jego własnością, jak 6 ha łąk w Supraślu. Dopiero 1.08.1997r Wiktor Grygiencz podarował 2,35 ha swojej córce Bogumile, a ta z kolei 24.03.2003r sprzedała ją za fikcyjne 8 tys. zł wójkowi Jerzemu Grygienczowi. który nie będąc jeszcze właścicielem tej działki 1506/2. już 17 września 2002 r otrzymał decyzję na budowę zakładu, która od początku była nieważna ponieważ : była i jest sprzeczna z ustaleniami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, wydana z rażącym naruszeniem procedury postępowania administracyjnego bowiem nie dopełniono szeregu wymogów ustawowych i nie uwzględniła interesu prawnego stron postępowania. Burmistrz Supraśla Wiktor Grygiencz umył ręce przed zbliżającymi się wyborami. Poprzez córkę oddał 2,35 ha bratu i nie chcąc narazić się wyborcom w Karakułach, sam nie przedłużył ważności w/w decyzji z 1/września 2002r, chociaż prawo nie zabraniało, lecz przy pomocy kolegi burmistrza z Wasilkowa, który zmienił ważność decyzji z 31.12. 2003r na 30.12.2005r. Ma pozwolenie na budowę w odległości 100m od zabudowań Powierzchnia terenu wraz z zakładem wynosi ok. 4 tys, m. kw. Ścieki tłuste oczyszczane będą na zewnątrz w oczyszczalni zakładowej. Czy może być wędzarnia bez smrodu ? Czy może być oczyszczalnia ścieków tłustych bez smrodu ?

STOWARZYSZENIE OBRONA PRAW CZŁOWIEKA z Supraśla, jako organizacja społeczna, ma obowiązek statutowy czuwać nad praworządnością i ścigać wszelkie naruszenia i łamania prawa przez władzę samorządową. Dlatego posiadając pełną dokumentację i wiedzę w tej sprawie, zaskarży pierwotną decyzję Szutki z 17 września 2002r i ostatnią decyzję burmistrza z Wasilkowa. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku rozstrzygnie czy obie decyzje wydano zgodnie z prawem i czy może powstać przetwórnia sprzecznie z wolą sąsiadów i mieszkańców Karakuł, ulotka z dnia 15.07.2005

PRZEWODNICZĄCY ZARZĄDU STOWARZYSZENIA OBRONA PRAW CZŁOWIEKA - JÓZEF FIŁONOWICZ

kliknij, aby powiększyć i przeczytać artykuł

OGRODNICZKI. Sąd unieważnił część planu zagospodarowania

Zemsta burmistrza

Gmina Supraśl nierówno traktuje swoich mieszkańców. Jednym pomaga, innych dyskryminuje

A mowa tu o jedenastu działkach, które leżą w strefie zabudowanej przy ulicy Jeziornej w Ogrodniczkach. W przyszłości będę one graniczyły z drogą szybkiego ruchu (obwodówką Białegostoku).

Już ponad dwa lata temu m.in. burmistrz Supraśla Wiktor Grygiencz i ówczesny architekt miejski Robert Łucka zwołali spotkanie z właścicielami tych działek. Obiecali im, że - tworząc plan zagospodarowania przestrzennego - zmienią przeznaczenie ich działek z rolnych na budowlane. Dzięki temu wartość terenu wzrośnie.

Słowa nie dotrzymali, a część działek w ogóle wyrzucili z planu. Nikt jednak mieszkańców Ogrodniczek o tym nie poinformował. Przypadkiem zauważył to Grzegorz Pyżewski, jeden z właścicieli. Wtedy oszukani mieszkańcy poprosili o pomoc Józefa Fiłonowicza, radnego Supraśla, a zarazem szefa STOWARZYSZENIA OBRONA PRAW CZŁOWIEKA. Fiłonowicz napisał skargę na burmistrza do Rady Miejskiej.

Rolne za karę

Na jedenastu zainteresowanych właścicieli pod skargą podpisało się jednak tylko dziesięciu. I w efekcie tylko tej jednej osobie (która nie podpisała) w 2004 roku w planie zagospodarowania przestrzennego zmienił działkę z rolnej na budowlaną. Czy to zemsta burmistrza? - Tadeusz Karpowicz [ówczesny przewodniczący komisji infrastruktury - red.] na sesji uderzył mnie po twarzy tą skargą. Kazał ją wycofać - opowiadał nam wczoraj Pyżewski

Mieszkańcy jednak, zamiast ją wycofać, to napisali kolejną, tym razem do białostockiego Sądu Administracyjnego. Wysłali ją 7 grudnia 2004 r. za pośrednictwem Rady Miejskiej. I znów się rozczarowali. Dokument zamiast do sądu trafił do urzędniczego biurka. Mieszkańcy dowiedzieli się o tym dopiero po pół roku, kiedy to postanowili osobiście sprawdzić w sądzie, na jakim ich sprawa jest etapie. Skargę mieszkańców przesłano dopiero na wezwanie sądu.

Nowy plan osiedla

Wczoraj Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że wyłączenie części działek z planu zagospodarowania przestrzennego Ogrodniczek jest wbrew prawu. - To ostrzeżenie. Jeśli gmina jeszcze raz wykona taki manewr, to unieważnimy cały plan - groził włodarzom

Supraśla sędzia Stanisław Prutis. Gmina musi jeszcze raz zaprojektować tę część terenu. Wyrok jest nieprawomocny. Przewodniczący Rady Miejskiej w Supraślu Mikołaj Ignaciuk nie chciał go komentować. - Muszę spotkać się z mecenasem i burmistrzem.

Wtedy ustalimy, co dalej z tym robić. Jeśli radni zdecydują, by się odwołać, to się odwołamy. Nic więcej nie mogę powiedzieć. - Decyzji jeszcze nie widziałem. Skoro sąd każe, to gmina musi - stwierdził wczoraj burmistrz Grygiencz. EWA SOKÓLSKA GAZETA WYBORCZA BIAŁYSTOK Piątek 20 stycznia 2006 r.

  KOMENTARZ JOZEFA FIŁONOWICZA - STOWARZYSZENIE OBRONA PRAW CZŁOWIEKA : Burmistrz złamał prawo konstytucyjne, cywilne i o projektowaniu przestrzennym. Nierówno potraktował właścicieli działek. Jedną osobę wyróżnił a dziesięciu dyskryminował. Jednej zmienił działkę z rolnej na budowlaną a dla dziesięciu nie zmienił, a za napisanie skargi na niego w ogóle wyrzucił ich działki z projektu. W ten sposób istotnie ograniczył prawo swobodnego korzystania z działek. Ludzie mogliby się budować (i wtedy nawet płacić gminie większe podatki). Naruszył tryb postępowania przy projektowaniu - nie wszystkich właścicieli zawiadomił o projektowaniu. Nie rada, lecz burmistrz ustawowo odpowiada za wykonanie projektu obszaru zatwierdzonego uchwalą Rady. Sam, bez nowej uchwały rady, nie miał prawa zmniejszać obszaru projektowania. Architekt, projektantka, a nawet część radnych zgadzała się by poprawić projekt poprzez zmianę tylko samego zapisu z rolnych na budowlane. Ta chora ambicja posiadania wiecznej i dyktatorskiej władzy, naraża gminę na straty.

Nawet radca prawny i kierownik Referatu Infrastruktury stwierdzili, iż nie ma żadnych przeszkód prawnych do ponownego wyłożenia projektu.

Napisałem skargę do Sądu widząc krzywdę właścicieli działek i ostentacyjne bezprawie popierane przez większość radnych, którzy teraz będą musieli przestać popierać burmistrza i wykonać polecenie Sądu. Ostrzegałem ich przed Sądem. Prosiłem by uwzględnili skargę mieszkańców Ogrodniczek.. Mimo to zignorowali i stanęli ponad prawem To burmistrz na sesji kpił i pokrzykiwał : " co wyście podurnieli, a skąd ja pieniądze wezmę na poprawę projektu". Oczywiście żadnych pieniędzy nie trzeba było w ramach tego samego projektowania. Sąd przyznał mi prawo uczestniczenia w procesie z ramienia organizacji społecznej, dlatego broniłem słusznego interesu mieszkańców Ogrodniczek i wygrałem sprawę. Jest to pierwszy przypadek na Podlasiu. Będę bronił interesu mieszkańców Karakul w sprawie fabryki przetwórstwa drobiu, a także interesu mieszkańców gminy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie w sprawie zwrotu 500tys.zł oddanych przez tego samego burmistrza dla jego zakładu pracy - Elektrociepłowni.

kliknij, aby powiększyć artykuł

17 LUTEGO 2004 r.: KURIER PORANNY Tomasz ROŻEK SUPRAŚL Białostocka elektrociepłownia zarobiła na zwrocie nadpłaty podatku prawie 500 tys. zł

Burmistrz oddał, choć nie musiał

Burmistrz Supraśla Wiktor Grygiencz zwrócił elektrociepłowni prawie 500 tyś. złotych nadpłaty podatku za zarządzanie składowiskiem odpadów paleniskowych w podbiałostockich Sowlanach. Zwrócił, choć radni nie podjęli w tej sprawie uchwały, a Urząd Kontroli Skarbowej stwierdził, że nadpłaty w ogóle nie było.

Elektrociepłownia Białystok przez trzy lata żądała od gminy Supraśl zwrotu nadpłaty podatku za lata 1996-2000. Zdaniem elektrociepłowni budowle, stanowiące składowisko odpadów, były w tych łatach zwolnione od podatku. Poprzedni burmistrz Marek Szutko konsekwentnie odmawiał zwrotu, powołując .się na kontrolę Urzędu Kontroli Skarbowej, i który stwierdził, że nadpłata nie występuje.

13 czerwca 2003 Wiktor Grygiencz, następca Szutki wydał decyzję przyznającą elektro-; ciepłowni 300 tyś. zł nadpłaty plus prawie 200tys. zł :odsetek.

Burmistrz Wiktor Grygiencz przez wiele lat był pracownikiem elektrociepłowni. Dziś stanowczo zaprzecza, że zwrot pieniędzy miał jakikolwiek związek z jego wcześniejszym zatrudnieniem. - Postąpiłem zgodnie z prawem. Opar-»łem się na decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego - mówi Grygiencz. - Nasza radczyni prawna stwierdziła, że nie ma podstaw do odwołania się od decyzji SKO. Poza tym nie chcieliśmy za bardzo zwlekać ze zwrotem pieniędzy, bo odsetki szybko rosły - twierdzi Grygiencz.

Suprascy radni nie podjęli uchwały w sprawie zwrotu 500 tyś. zł. Dlaczego? Przewodniczący Rady Miejskiej Mikołaj Ignaciuk twierdzi, że burmistrz informował radnych o problemie.

- Ale decyzję co do zwrotu trzeba było podjąć jak najszybciej - tak wtedy nakazywał rozsądek. Stanęliśmy wtedy przed dylematem: wchodzić w- dalsze koszty, czy nie. I wybraliśmy chyba lepsze wyjście - uważa Ignaciuk.

Podobnego zdania jest Andrzej Schroeder, prezes zarządu białostockiej elektrociepłowni. Na dowód swoich racji ma prawomocny wyrok NSA, ale nie potwierdza tego ani burmistrz Grygiencz, ani przewodniczący Ignaciuk.

- Sprawę zamknęliśmy jednoznacznie, pieniądze są u nas i tak powinno być - ucina prezes Schroeder.

Supraski radny Józef Fiłonowicz nie kryje oburzenia: na podstawie decyzji SKO, która nie była ostateczna burmistrz oddał 500 tys. zł elektrociepłowni i tym samym pozbył się pieniędzy na inwestycje w gminie.

- Za takie pieniądze moglibyśmy zmodernizować dwie ulice, ale u Grygiencza wygrał strach, że nie wróci do elektrociepłowni, jak przestanie być burmistrzem - twierdzi radny Fiionowicz.

KOMENTARZ JOZEFA FIŁONOWICZA - STOWARZYSZENIE OBRONA PRAW CZŁOWIEKA :

SIEDEM ZAWINIEŃ GŁÓWNYCH BURMISTRZA GRYGIENCZA:

*** Wysuszył nową rzekę w sąsiedztwie swoich 6 ha łąk, poprzez obniżenie poziomu wody prowizoryczną śluzą, pobudowaną w miejscu innym niż wyznaczyli specjaliści (120m w górę rzeki zamiast 30m poniżej starej, zniszczonej śluzy). Był jako siódmy w komisji specjalistów. Przyjął do wiadomości, a i tak zrobił co sobie potrzebował. Stwierdził na sesji, iż nowa rzeka jest sztucznym tworem, obecnie nikomu niepotrzebnym, i dlatego trzeba ją zlikwidować. Wysuszył rzekę bo tak potrzebował. Chce zamienić 6 ha łąk, na działki gminne za Karakulami, by zarobić 3,5 mln zł. Tak podawała Gazeta Współczesna. (cały artykuł do przeczytania obok)

***** Zmarnotrawił 650 tys. zł nie wykonując zalewu na Zajmie zgodnie z założeniami. Nie oczyścił i nie pogłębił, a tylko nasypał brzegi i napuścił wody. Zlikwidował całkowicie wyspę i najpiękniejszy odcinek 150m starej rzeki. Samowolnie wyciął w pień prawie 100 sztuk drzew i oddał za darmo ścinającemu. Jest goło w koło jak na patelni. Nie ma żadnej zieleni. Jest zamulone i całkowicie zarośnięte zielem bajoro. Jest gorzej jak było za czasów sekretarzy. Nie ma jak dawniej czystej, płynącej wody, mostu i wodospadu, trampolin, przystani kajakowej i mola.

**** Będąc radnym podżegał do sprzedaży plaży razem z cudzą ziemią, doskonale wiedząc, że nie wolno jej sprzedawać z nieuregulowanym stanem prawnym. Chciał skompromitować poprzedniego burmistrza. Sąd unieważnił transakcję jako podstępną. Straciliśmy przez niego, jako mieszkańcy gminy Supraśl na sądy, około 150 tys.zł Teraz, będąc burmistrzem pozwolił kompletnie zdewastować wszystkie domki na plaży i kapitanat. Dlaczego ?

******Oddał warszawiakom w użytkowanie wieczyste, choć nie musiał dom wczasowy Knieja, z najpiękniejszą działką w Supraślu koło świętej sosny. Strata około 600 tys. zł. Właściwie, zgodnie z § 3 uchwały rady z 14 lutego 1998r nie miał prawa sam podjąć decyzji bez wcześniejszego "podjęcia opinii odpowiedniej komisji rady". Przekroczył swoje uprawnienia, ponieważ bał się angażować radę, która chroniłaby to miejsce na zakład przyrodoleczniczy, jak to planował poprzedni samorząd, a ten burmistrz wyprowadza co się da.

** Posiadał do ostatnich lat 2,35 ha, działkę w Karakulach, której część m.in.odkupił brat Jerzy Grygiencz. Pomógł swemu bratu załatwić dokumenty na budowę fabryki przetwórstwa drobiowego z wędzarnią i lokalną oczyszczalnią ścieków tłustych, we wsi Karakule i bezprawnie wydał decyzję uzgadniającą budowę linii energetycznej 15 tys.Volt do tej fabryki, nad głowami mieszkańców Karakul, na drodze komunikacji publicznej.

Czy to rodzinny interes ? Brat Jerzy nazwał ich ciemniakami ponieważ trzy lata protestowali, nie zgadzali się na tę fabrykę, a on i tak załatwił pozwolenia. Dopiero wtedy rozpoczął budować drogę w Karakułach i następnie fabrykę. Mieszkańcy Karakul poprosili mnie o pomoc.

Napisałem skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i decyzja o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu została unieważniona. Zaskarżyliśmy też linię energetyczną. Biznesmen Jerzy Grygiencz na zebraniu publicznym w Karakulach w obecności radnych, sołtysa i brata Wiktora Grygiencza, oświadczył, iż nie będzie odwoływał się do Sądu, gdyż wśród wrogów nie ma zamiaru żyć i pracować. Twierdził to śmiertelnie poważnie, dlatego mieszkańcy przyjęli to z ulgą. Jednak okazało się i to kolejnym kłamstwem, od czasu kiedy chodzili i namawiali ludzi by zgodzili się na tę fabrykę, gdyż odwołał się do Sądu. Mam prawo uczestniczenia w procesie. O wyroku powiadomię i zapytam Was co mam robić dalej.

* Burmistrz Grygiencz, oddał choć nie musiał prawie 500 tys.zł Elektrowni, jako zwrot rzekomej nadpłaty podatku za lata 1996-2000 za składowanie popiołów w Sowlanach. Oddał bez zgody i wiedzy Rady Gminy Supraśl, bez prawomocnego postanowienia jakiegokolwiek Sądu ! Dlaczego ? Bo tam pracował w Elektrociepłowni Białystok i miał 30 tys. zł z udziałów pracowniczych i pobory ok.12 tys. zł.

SPISEK KUCHENNY Jest świeżym zawinieniem burmistrza Grygiencza z dyrektorem szkoły Żmojdą. Są to dwaj władcy absolutni. Zignorowali dzieci i uchwałę Rady Miejskiej podjętej po skardze stu rodziców, o przywróceniu szkolnej kuchni i trzech pracowników. Oszczędzili na dzieciach 50 tys. zł, i chyba za te pieniądze wybudował Grygiencz nową drogę za Zajmą przy 6 ha swoich łąk, gdyż prawie tyle to kosztowało. Obowiązani byli wykonać natychmiast, uchwałę rady z 23.04.2005r o przywróceniu dotychczasowych obiadów tradycyjnych ze szkolnej kuchni. Przecież to szkoła publiczna a nie prywatna. Grygiencz zatrudnił żonę dyrektora Żmojdy jako pielęgniarkę w geodezji jak twierdzi do odbierania telefonów i przerzucania papierków. Żmojda zaś zrewanżował się zatrudnieniem Grygiencza córki bez specjalizacji jako nauczycielkę wychowania fizycznego. To jest "przypadek" zwykłego kumoterstwa i poplecznictwa. Butny Żmojda posiadając parasol ochronny swego pryncypała niegrzecznie odpowiadał Pani redaktor : "To nie jest pani interes. Nikomu nie muszę się tłumaczyć, bo to jest tylko moja sprawa. A będę robił to, co będę chciał i wtedy, kiedy będę chciał". W sprawie niewykonania w/w uchwały rady, radni, członek Rady Szkoły i Komitetu Społecznego i Supraska Inicjatywa Gospodarcza, zawiadomili Prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez burmistrza Grygiencza.

Jako przewodniczący STOWARZYSZENIA OBRONA PRAW CZŁOWIEKA, zaskarżyłem do Sądu bezprawny zwrot. Sprawa znajduje się w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie. Mamy trzech radców prawnych przyznanych z urzędu. Mamy też od 1.09.2005r, ustawowe uprawnienie do reprezentowania i obrony interesu społecznego również w sprawach podatkowych. Oczekujemy na termin rozprawy.

Trzeba rozliczyć to co było niedobre. Bez tego rozliczenia nie będzie pojednania. Tak powiedział Pan Lech Kaczyński, bezpośrednio po wybraniu Go na Prezydenta RP.

kliknij, aby powiększyć i przeczytać "FAKTY SUPRAŚLA"

kliknij, aby powiększyć i przeczytać artykuł